Archiwum dla kategorii Microsoft

Z wielu różnych powodów dawno nic tu nie pisałem. Ale ostatnie informacje w sprawie firmy Creative zmusiły mnie do tego.
Otóż na oficjalnym forum tegoż (dział Support :) jeden z moderatorów publicznie ogłosił stanowisko firmy w sprawie nieoficjalnych sterowników tworzonych przez użytkownika o pseudonimie Daniel_K. Streszczając: sterowniki te były zbyt dobre, a przede wszystkim lepsze niż oryginalne! Co w tym złego? Creative nie miał argumentów by przekonać użytkowników do zakupu nowych kart, gdyż starsze (ze sterownikiem Daniel_K) bez problemu obsługiwały zaawansowane technologie. A tym czasem wprowadzenie Visty miało być świetnym argumentem dla wyjaśnienia ludziom, że stare karty są do niczego. Plan nie wypalił. Pozostało wystosowanie żądania o zaprzestanie nieautoryzowanego “poprawiania” sterowników. Być może 5 lat temu to by przeszło bez większego echa. Jednak w czasach Digga jest inaczej - ledwie tydzień po opublikowaniu oświadczenia, doczekało się ono blisko 2500 krytycznych odpowiedzi, a moderator zdecydował się… zmienić oświadczenie tak aby wyglądało mniej negatywnie.

Jak Daniel_K pisał sterownik? Nie miał kodów źródłowych, edytował wykonywalne pliki binarne!
W takim trybie pracy nie mógł napisać własnej obsługi zaawansowanych technologii i skleić z resztą sterownika. Owa funkcjonalność musi być już zaimplementowana w oryginalnym sterowniku ale zablokowana. Zadanie Daniel_K ograniczało się do zdjęcia blokady. Nagle tania karta zyskiwała ceny charakteryzujące droższe modele.

Sprawa jawnie przypomina skandal z obsługą Skype na procesorach AMD, gdzie również edycja kodu wykonywalnego pozwoliła ominąć ograniczenia.

Nie raz spotkałem się opiniami użytkowników, który uważali, że na nowszych sterownikach do karty graficznej uzyskują mniejszą wydajność. Nie ma w tym nic dziwnego - firmy mogą przecież przy okazji wydania nowej wersji obniżyć programowo wydajność starszych modeli, tak, aby użytkownicy szybciej zdecydowali się na zakup nowego modelu.

A oprogramowanie?
Prawdę piszą przeraziłem się, gdy usłyszałem, że Microsoft zamierza wydać DARMOWY Service Pack 3 do Windows XP po wydaniu ODP?ATNEJ Visty. Czyżby głównym celem tego SP będzie przekonanie użytkowników do przejścia na nowy system?

Jak dzisiaj przeczytałem nagłówki RSS z kilku polskich portali internetowych zaskoczyła mnie mnogość nawiązań do ostatniego oświadczenia IBM na temat systemu OS/2: System ten nie będzie udostępniony na zasadach open-source.
Wiadomość, jak wiadomość, można by powiedzieć, zawsze jest o czymś napisać. Jednak tym razem zastanawiająca jest niewiedza/krótka pamięć/niechęć do pamiętania (nie potrzebne skreślić) autorów tych artykułów. Otóż już od kilku lat wiadomo, że OS/2 nie będzie ani kontynuowany, ani otwarty. Dlaczego? Zacznijmy od początku…

Pod koniec lat 80. ubiegłego stulecia firmy IBM i Microsoft rozpoczęły współpracę przy tworzeniu systemu operacyjnego nowej generacji dla “komputerów osobistych klasy PC”. Założenia i cel był piękny. Prace ruszyły pełną parą, pomimo iż każda ze stron już miała i ciągle udoskonalała swój OS: IBM świetny uniksowy AIX, MS toporny ale dobrze rozreklamowany Windows i MS-DOS. Nie trzeba chyba tłumaczyć dla której strony połączenie było bardziej wartościowe. Po kilku latach coś jednak się stało…
Anegdota mówi, że pewnego razu szef “systemu nowej generacji” (pracujący dla IBM, przepraszam, ale nie pamiętam dzisiaj już jego imienia i nazwiska) wrócił do domu nieco “nieswój”. Po pewnym czasie powiedział żonie, że Microsoft zaoferował mu pracę i pensje 10-ktornie wyższą niż dotychczas. On nie był pewny co zrobić. Ale żona nie miała żadnych wątpliwości. I tym sposobem on (jak również większość ekipy z IBM) przeszła do MS.
W tym momencie system już działał. Trzeba było tylko przepisać na nowe te części systemu, które formalnie zostały zrobione przez IBM, co dla ich autorów (już pracujących dla MS) nie było szczególnym problemem. W tym samym czasie IBM liczył straty i przygotował przesunięcie programistów, tak aby dotychczasowa praca nie poszła na marne.
Niedługo potem Microsoft Windows NT 3.5, IBM już od pewnego czasu oferował OS/2.
Później fakty przebiegały bardzo szybko. W 1995 roku wydany został (jeszcze “stary”) Windows 95 i dzięki szeroko zakrojonej kampanii reklamowej stał się najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie. IBM’owi brakowała siły przebicia. OS/2 nie był wystarczająco kompatybilny z Windowsami, nie był też tak znany dla przeciętnego użytkownika. Wprawdzie był wykorzystywany (na szerszą skalę na przykład w bankomatach), ale nigdy nie odegrał kluczowej roli.
W efekcie (wielu zdarzeń, nie tylko niepowodzenia OS/2) IBM popadł w problemy finansowe. I tym razem zbawieniem dla niego okazał się… Microsoft, który zaoferował ponad 800 milionów dolarów(!) w zamian za… zaprzestanie prac nad systemem OS/2, zakaz jego odsprzedaży i upublicznienie kodu. Doszło do transakcji. IBM przetrwał ciężki okres, ale już nigdy później nie wydał kolejnej wersji OS/2 i powoli wycofywał się ze wsparcia dla obecnych na rynku wersji (ostatecznie w 2005 porzucił wsparcie i cały projekt). Szczegóły umowy nigdy nie zostały oficjalnie przedstawione.

As stated in our response to your September 2005 letter we have considered the positioning of OS/2 and open source several times in the past, and for a variety of business, technical, and legal reasons we have decided to not pursue any OS/2 open source projects.

System nie może być uwolniony, gdyż ciągle obowiązuje umowa z Microsoftem. Ale nigdy nie należy tracić nadziei.

Oczywiście powyższa historia w dużej części opiera się o przypuszczenia i hipotezy nigdy oficjalnie nie potwierdzone. Nie twierdze, że wydarzenia wyglądały dokładnie tak jak to opisałem, ale jest to bardzo prawdopodobne.
OS/2 był świetnym systemem…

News:
Dzisiaj światło dzienne ujrzała finalna wersja środowiska Visual Studio 2008. Dostępne są również darmowe edycje Express.

Więcej informacji na stronie: http://microsoft.com/vstudio/

Po błędzie w Notatniku (obecnie nie działa, może kiedyś przypomnę) i Wordzie teraz przyszła pora na Excela (z pakietu MS Office 2007).
Jak zauważył Molham Serry na grupie dyskusyjnej microsoft.public.excel Excel 2007 niepoprawnie mnoży 850 * 77.1. Wynikiem jest… 10000, a nie jak poprawienie - 65535. Zresztą nie tylko je wartości i nie tylko iloczyn zwraca błędne rezultaty. Więcej informacji można znaleźć w dalszej części przytoczonego wątka na grupie.
Zaintrygowany i niedowierzający postanowiłem sprawdzić na własnej skórze (a właściwie to na własnym komputerze działanie Excela). Fakt, że miałem pod ręką wyłącznie wersje beta obniża wartość testu, a mimo wszystko efekt jest zatrważający:

Pierwszy epizod Pierwszej Wojny Światowej Formatów (The 1st World Wide Format War) zakończył się zwycięstwem obozu Wolnego Oprogramowania. Microsoft rachuje straty i szykuje się do kontrofensywy. Format OpenXML nie uzyskał statusu standardu ISO, przegrywając w głosowaniu. Wprawdzie uzyskał 53% pozytywnych opinii, ale to nie wystarczało, gdyż próg akceptacji wynosi 2/3. Rozkład głosów prezentował się następująco: Glosy ISO ws OpenXML.

Wojna toczy się o cele jakie dwie walczące strony reprezentują: Microsoft - pieniądze, FFII - idee; aczkolwiek obydwie strony niechętnie się do tego przyznają. Zwolennicy Wolnego Oprogramowania postulują odrzucenie OpenXML argumentując, gdyż wbrew nazwie nie jest on ani otwarty ani zgodny z XML, a co więcej jest niezgodny z aktualnie przyjętymi standardami. Co więcej mają zastrzeżenia do objętości formatu, który w wersji wydrukowanej wygląda (podobno) tak.

Zwolennicy OpenXML ripostują, iż objętość ma związek z dokładnością oraz większym stopniem zaawansowania formatu w stosunku do ODF. Nie będę jawnie opowiadał się po żadnej ze stron. Prawda leży gdzieś po środku.

Warto jednak zwrócić uwagę, iż tryb przyjmowania i głosowania nad standardem przebiegał w nerwowej atmosferze. Fundacja Wolnego Oprogramowania zgłaszała wiele obiekcji. Pierwszy dotyczył przyspieszonego trybu akceptacji formatu, który to chyba jednak bardziej zaszkodził, niż pomógł OpenXML. Ostatnio najgłośniej było o incydencje w Szwecji, w efekcie którego (choć nie bezpośrednio) głosowanie zostało anulowane. W naszym kraju obserwatorzy FWIOO również mieli zastrzeżenia.

Teraz wypada czekać na kolejną wielką batalię, która (według zapowiedzi) odbędzie się w lutym 2008.

Apple jest znana z raczej porządnie napisanych programów, a tymczasem przytrafił się jej bubel w postaci nowej wersji przeglądarki Safari oznaczonej numerem 3.0. Jasno trzeba zaznaczyć, iż dotyczy to wersji beta, co więcej tylko na platformie Windows, co jest niewątpliwie względnie nowym doświadczeniem dla Apple.

Już w kilka godzin po pojawieniu się “publicznej beta” pojawiły się pierwsze exploity o charakterze krytycznym. Jeden z nich został opisany tutaj: http://larholm.com/2007/06/12/safari-for-windows-0day-exploit-in-2-hours/

Wiele innych błędów uniemożliwia normalna pracę. Przykładem jest problem pojawiający się w momencie napisania dowolnego znaku w polu tekstowym na stronie. Prezentacja w postaci filmiku tutaj.

Większość luk i błędów została już załatana, choć należy się spodziewać, że ich miejsce zajmą następne.

Apple chwali się, że w czasie kilku dni od pojawienia się przeglądarki w wersji dla Windows, została ona ściągnięta ponad milion razy! Aczkolwiek obawiam się, że takie “niestabilne milion razy” nie wpłynie pozytywnie na wizerunek firmy i pozycję przeglądarki na rynku. Kiedyś MS wydawał kiczowatą przeglądarkę w wersja dla MacOS, teraz sytuacja się odwróciła. Czas pokaże czy jest warto. Życzę Apple jak najlepiej.

Dwa ostatnie posty raczej przygnębiały, więc teraz dla odmiany trochę humoru.

Wredni Steve Jobs i Bertrand Serlet z Apple atakują Microsoft, że sklonował MacOS X:

Dowód na to, iż Microsoft nie sklonował interfejsu MacOS X w systemie Vista:

W świetle ostatnich oskarżeń ze strony MS pod kierunkiem autorów oprogramowanie OpenSource należy zwrócić uwagę na kilka efektów prawa patentowego w Stanach Zjednoczonych:

  1. Obecnie trudno napisać nawet mały projekt bez naruszenia (przypadkowego) kilku patentów.
  2. Patenty w niewielkim stopniu chronią prawdziwego autora - czyli ludzki umysł. Chronią interesy monopoli rynkowych. Trwa zimna wojna między największymi firmami, które się wzajemnie straszą pozwami do sądu. Małe firmy bez odpowiedniej liczny patentów zostaną zadeptane tylko gdy zaczną odnosić sukcesy.
  3. Tylko duże firmy mogą sobie pozwolić na innowacyjność. Patrz pkt. 1 i 2. Niestety zazwyczaj tego nie robią. Chyba jedynymi wyjątkami są Apple i Google.
  4. Dawniej uważałem, że jednym powodem tworzenia własnych rozwiązań przez MS w miejsce istniejących standardów było uzależnienie odbiorów. Teraz dochodzi jeszcze fakt, iż pisanie wg standardów może “upodobnić” kod do rozwiązań zastosowanych w innych produktach, co oczywiście również ma związek z potencjalnym naruszeniem patentów.
  5. Firmy ubezpieczeniowe w Stanach sprzedają polisy ochraniające przez skutkami wynikającymi z naruszenia patentów. Hmmm…. czyli ubezpieczają złodzieja przed tym, że zostanie ukarany za kradzież?

Chyba dobrze, że jeszcze mieszkam w Europie…

Na koniec zapraszam na interesującą lekturę na ten temat z Fortune: http://money.cnn.com/magazines/fortune/fortune_archive/2007/05/28/100033867/index.htm

Znamy już sentencję roku 2007!

“Rather, the behavior of Word 2007 is a feature, not a bug.”, tak skomentowała doniesienia dotyczące wieszającego się Worda jedna z przedstawicielek Microsoftu.

Tym samym mamy kolejną złotą myśl z zagłębia w Redmond, nawiązującą do legendarnego już stwierdzenia “beta wersje są po to aby się wieszały”.

A jeszcze wypada nadmienić, że wieszanie Worda “is a by-design behavior that improves security and stability (…)” .

Błąd w MS Word wykrył i opisał Mati Aharoni. Odpowiednio spreparowany dokument doc potrafi skutecznie zawiesić Worda (początkowym objawem jest obciążenie systemu na poziomie 100% generowane przez program). Odpowiedź MS w stylu: lepiej aby program się zawiesił, niż pozwolił na wykonanie nieautoryzowanego kodu; jakby nie patrzeć - słuszna. Tylko dlaczego program się wiesza, a nie po prostu zamyka?

http://www.milw0rm.com/exploits/3690

Od teraz MS będzie miał dobre wytłumaczenie na wieszające się programy - to cecha, a nie wada…