Archiwum dla kategorii Miszmasz

Po dłuższej przerwie publikuję nową wersje jTemplates.

Wersja 0.7 oferuje między innymi nowy metaznacznik {#for} pozwalający na tworzenie klasycznych pętli iteracyjnych. Dodatkowo {#foreach} został rozszerzony o możliwość iteracji po wartościach zwracanych z pętli, tj. tak długo aż nie zwróci ona null lub undefined (można też zakres ograniczać ręcznie przy pomocy parametrów: begin, end, count oraz step).
Funkcje współpracujące j jQuery można od teraz spinać w łańcuchy.
Usunełem też kilka błędów, jak na przykład inne interpretowanie toString() przez przeglądarki IE oraz Firefox (w efekcie w IE występowały błędy).

Aplikacje Google to usługa pozwalająca korzystać z licznych rozwiązań internetowych oferowanych przez Google w pod własnym adresem domeny. Zatem mogę mieć: mail.tpython.com - czyli GMail we własnej domenie, docs.tpython.com - internetowy edytor teksu, arkusz kalkulacyjny i program do tworzenia prezentacji, czy calendar.tpython.com; i nie tylko. Jest też prosty program do tworzenia stron internetowych oraz usługa Czat.
Wersja darmowa (standardowa) pozwala na dodanie do systemu 100 osób, które będą miały dostęp do domeny (m.in. wymiana dokumentów, itp), dodatkowo wyświetla mało inwazyjne reklamy. Płatna znosi te ograniczenia.
Wszystkie dane przechowywane są wciąż na serwerach Google. Dostęp z własnej domeny zapewnia się zwykłym przekierowaniem DNS’a realizowanym rekordem CNAME, tak więc docelowo adres strony zmienia się na “googlowy”. Natomiast dodanie rekordów MX umożliwia utworzenie kod użytkowników w domenie, np. login@tpython.com.

GMail tpython.com

Z wielu różnych powodów dawno nic tu nie pisałem. Ale ostatnie informacje w sprawie firmy Creative zmusiły mnie do tego.
Otóż na oficjalnym forum tegoż (dział Support :) jeden z moderatorów publicznie ogłosił stanowisko firmy w sprawie nieoficjalnych sterowników tworzonych przez użytkownika o pseudonimie Daniel_K. Streszczając: sterowniki te były zbyt dobre, a przede wszystkim lepsze niż oryginalne! Co w tym złego? Creative nie miał argumentów by przekonać użytkowników do zakupu nowych kart, gdyż starsze (ze sterownikiem Daniel_K) bez problemu obsługiwały zaawansowane technologie. A tym czasem wprowadzenie Visty miało być świetnym argumentem dla wyjaśnienia ludziom, że stare karty są do niczego. Plan nie wypalił. Pozostało wystosowanie żądania o zaprzestanie nieautoryzowanego “poprawiania” sterowników. Być może 5 lat temu to by przeszło bez większego echa. Jednak w czasach Digga jest inaczej - ledwie tydzień po opublikowaniu oświadczenia, doczekało się ono blisko 2500 krytycznych odpowiedzi, a moderator zdecydował się… zmienić oświadczenie tak aby wyglądało mniej negatywnie.

Jak Daniel_K pisał sterownik? Nie miał kodów źródłowych, edytował wykonywalne pliki binarne!
W takim trybie pracy nie mógł napisać własnej obsługi zaawansowanych technologii i skleić z resztą sterownika. Owa funkcjonalność musi być już zaimplementowana w oryginalnym sterowniku ale zablokowana. Zadanie Daniel_K ograniczało się do zdjęcia blokady. Nagle tania karta zyskiwała ceny charakteryzujące droższe modele.

Sprawa jawnie przypomina skandal z obsługą Skype na procesorach AMD, gdzie również edycja kodu wykonywalnego pozwoliła ominąć ograniczenia.

Nie raz spotkałem się opiniami użytkowników, który uważali, że na nowszych sterownikach do karty graficznej uzyskują mniejszą wydajność. Nie ma w tym nic dziwnego - firmy mogą przecież przy okazji wydania nowej wersji obniżyć programowo wydajność starszych modeli, tak, aby użytkownicy szybciej zdecydowali się na zakup nowego modelu.

A oprogramowanie?
Prawdę piszą przeraziłem się, gdy usłyszałem, że Microsoft zamierza wydać DARMOWY Service Pack 3 do Windows XP po wydaniu ODP?ATNEJ Visty. Czyżby głównym celem tego SP będzie przekonanie użytkowników do przejścia na nowy system?

Jak dzisiaj przeczytałem nagłówki RSS z kilku polskich portali internetowych zaskoczyła mnie mnogość nawiązań do ostatniego oświadczenia IBM na temat systemu OS/2: System ten nie będzie udostępniony na zasadach open-source.
Wiadomość, jak wiadomość, można by powiedzieć, zawsze jest o czymś napisać. Jednak tym razem zastanawiająca jest niewiedza/krótka pamięć/niechęć do pamiętania (nie potrzebne skreślić) autorów tych artykułów. Otóż już od kilku lat wiadomo, że OS/2 nie będzie ani kontynuowany, ani otwarty. Dlaczego? Zacznijmy od początku…

Pod koniec lat 80. ubiegłego stulecia firmy IBM i Microsoft rozpoczęły współpracę przy tworzeniu systemu operacyjnego nowej generacji dla “komputerów osobistych klasy PC”. Założenia i cel był piękny. Prace ruszyły pełną parą, pomimo iż każda ze stron już miała i ciągle udoskonalała swój OS: IBM świetny uniksowy AIX, MS toporny ale dobrze rozreklamowany Windows i MS-DOS. Nie trzeba chyba tłumaczyć dla której strony połączenie było bardziej wartościowe. Po kilku latach coś jednak się stało…
Anegdota mówi, że pewnego razu szef “systemu nowej generacji” (pracujący dla IBM, przepraszam, ale nie pamiętam dzisiaj już jego imienia i nazwiska) wrócił do domu nieco “nieswój”. Po pewnym czasie powiedział żonie, że Microsoft zaoferował mu pracę i pensje 10-ktornie wyższą niż dotychczas. On nie był pewny co zrobić. Ale żona nie miała żadnych wątpliwości. I tym sposobem on (jak również większość ekipy z IBM) przeszła do MS.
W tym momencie system już działał. Trzeba było tylko przepisać na nowe te części systemu, które formalnie zostały zrobione przez IBM, co dla ich autorów (już pracujących dla MS) nie było szczególnym problemem. W tym samym czasie IBM liczył straty i przygotował przesunięcie programistów, tak aby dotychczasowa praca nie poszła na marne.
Niedługo potem Microsoft Windows NT 3.5, IBM już od pewnego czasu oferował OS/2.
Później fakty przebiegały bardzo szybko. W 1995 roku wydany został (jeszcze “stary”) Windows 95 i dzięki szeroko zakrojonej kampanii reklamowej stał się najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie. IBM’owi brakowała siły przebicia. OS/2 nie był wystarczająco kompatybilny z Windowsami, nie był też tak znany dla przeciętnego użytkownika. Wprawdzie był wykorzystywany (na szerszą skalę na przykład w bankomatach), ale nigdy nie odegrał kluczowej roli.
W efekcie (wielu zdarzeń, nie tylko niepowodzenia OS/2) IBM popadł w problemy finansowe. I tym razem zbawieniem dla niego okazał się… Microsoft, który zaoferował ponad 800 milionów dolarów(!) w zamian za… zaprzestanie prac nad systemem OS/2, zakaz jego odsprzedaży i upublicznienie kodu. Doszło do transakcji. IBM przetrwał ciężki okres, ale już nigdy później nie wydał kolejnej wersji OS/2 i powoli wycofywał się ze wsparcia dla obecnych na rynku wersji (ostatecznie w 2005 porzucił wsparcie i cały projekt). Szczegóły umowy nigdy nie zostały oficjalnie przedstawione.

As stated in our response to your September 2005 letter we have considered the positioning of OS/2 and open source several times in the past, and for a variety of business, technical, and legal reasons we have decided to not pursue any OS/2 open source projects.

System nie może być uwolniony, gdyż ciągle obowiązuje umowa z Microsoftem. Ale nigdy nie należy tracić nadziei.

Oczywiście powyższa historia w dużej części opiera się o przypuszczenia i hipotezy nigdy oficjalnie nie potwierdzone. Nie twierdze, że wydarzenia wyglądały dokładnie tak jak to opisałem, ale jest to bardzo prawdopodobne.
OS/2 był świetnym systemem…

Tym razem krótko: polecam znakomity artykuł Filozofia - czyli przedmowa “Sagi o Linuksie”? pióra (a właściwie “klawiatury”) Keyto. Świetny tekst napisany bardzo przyjemnym językiem na temat GNU, Uniksa i nie tylko.

A teraz coś z zupełnie innej beczki: Veronica Belmont (ex-gwiazda CNET i pierwsza dama Internetu, obecnie pracująca dla Mahalo) i jej wywiad z Eric Steuer (Creative Director w Creative Commons) na temat licencji CC i nie tylko…

Faktem jest, że zawsze zabraknie wystarczającej liczny słów by opisać inwencję i kreacjonizm ludzki. CC pozwala uświadczyć go na własny użytek, gdzie bliski kontakt z sztuką innej osoby (a czasem i geniusza) wpływa na rozwój nie tylko jednostki, ale i całego społeczeństwa. Daleki jestem od propagowania komunizmu artystycznego, ale gdy z drugiej strony patrzę na zapędy organizacji “chroniących praca autorów”, to aż mi się robi niedobrze.

Dzisiaj kilka słów chciałbym poświecić narzędziu, które wpadło mi w ręce kilka miesięcy temu - WinDev.
WinDev to w pełni zintegrowane środowisko programistyczne typu RAD tworzone przez francuską firmę PC SOFT. Obecnie dostępna wersja nosi numer XI, choć autorzy ogłaszają bliskie nadejście kolejnej edycji. Już po pierwszym uruchomieniu ogrom funkcjonalności rzuca na kolana. Warto jednak się z nich podnieść i przyjrzeć się bliżej możliwością. Oprogramowanie cechuje: tworzenie aplikacji wieloplatformowych (Windows, Linux, .NET, WebServices, J2EE) 32 i 64 bitowych (szkielet programu tworzony przy pomocy rozbudowanych kreatorów), wbudowane narzędzia CASE (z inżynierią wsteczną i generatorem dokumentacji), zintegrowana obsługa wielu baz danych, rozbudowany generator raportów, debugger, refactoring i wiele innych. Bardzo dobre wrażenie sprawia edytor, który podpowiada składnie poleceń (wraz z dokumentacją) w sposób niemalże doskonały. Język programowania (autorzy przedstawiają go jako piątek generacji i mają w tym trochę racji)- WLanguage - posiada łatwą, intuicyjną składnie i nie sprawia problemów nawet początkującym.
Czy to reklama produktu? Nie, raczej jego bardzo krótka charakterystyka. Ale żeby nie było zbyt pięknie - nie ma róży bez kolców. Tym najostrzej kującym jest cena (zbyt wysoka dla prywatnego użytkownika). Innym poważnym problemem jest stabilność, która jest na słabym poziomie, na tyle, że części funkcjonalności nie udało mi się przetestować.
WinDev zostępny jest w trzech edycjach: WinDev, WebDev (dla webmasterów) oraz WinDev Mobile (Pocket PC, …).

Lepszej jakości prezentacje dostępne są na stronie internetowej aplikacji.

To nie jest sponsorowany wpis.

Pod koniec ubiegłego miesiąca Sofware-Wydawnictwo rozpoczęło masową wyprzedaż archiwalnych numerów swoich pism. Dlaczego dopiero teraz o tym pisze? Po prostu wczoraj dostałem paczkę z 26 numerami: SDJ, phpsolutions oraz hackin9. Obejmują one zakres trzech pierwszych kwartałów bieżącego roku.
Wydawnictwo oferuje następujące zestawy (każdy zestaw 50zł):
- hakin9 od 6/2006 do 9/2007 (10 numerów)
- SDJ 12/2006 do 9/2007 (10 numerów)
- L+ 12/2006 do 9/2007 (10 numerów)
-.psd 6/2006 do 5/2007 (6 numerów)
- php 6/2006 do 5/2007 (6 numerów)
- psdextra 2 do 6
oraz w cenie 35zł:
- SDJE 20 do 25
- 6 dowolnych numerów L+ extra

Biorąc pod uwagę cenę pierwotną pojedynczego numeru (25-30zł), cena zestawu jest wyjątkowo kusząca. A tematyka opisywana nie dezaktualizuje się tak szybko jak w przypadku innych gazet komputerowych.

Od tygodnia jestem praktycznie odcięty od Internetu i taki stan potrwa jeszcze co najmniej kilka dni (tpsa nie wywiązuje się z umowy i zaproponowała mi jej rozwiązanie). Tak więc nie jestem w stanie publikować postów ani nawet rozwijać oprogramowania, za co wszystkich zainteresowanych przepraszam.

Fatalna pogoda, fatalna sytuacja polityczna, fatalna postawa (części) polskich sportowców na arenie międzynarodowe… toż to nie powinno napawać optymizmem. Choć może jednak - gorzej już nie będzie (przynajmniej do wyborów :) ). I bardzo dobrze, gdyż za tydzień będę bronił pracę, a nie spodziewam się w komisji ani R. Giertycha ani tym bardziej braci Kaczyńskich i najprawdopodobniej nie będę musiał zaprezentował swoich nadzwyczajnie tragicznych umiejętności gry w siatkówkę. Więc patrze na to wydarzenie optymistycznie. A dlaczego piszę o takich bzdurach? Bowiem do przyszłego tygodnia zawieszam rozwój kilku projektów, które tymczasowo ustępują miejsca przygotowaniom (głównie natury organizacyjnej) do obrony. Trzymajcie za mnie kciuki ;)